Fundacja Ateizm-Świeckość-Antyklerykalizm

Fundacja Ateizm-Świeckość-Antyklerykalizm

Tworzymy Fundację Ateizm-Świeckość-Antyklerykalizm posługującą się też nazwą skróconą "A.Ś.A.", która swoją działalność rozpoczęła dnia 01.02 2013 roku poprzez rejestrację w Krajowym Rejestrze Sądowym. Założycielami fundacji są Tomasz Zielonka i Joanna Ocypa...

Wolontariat

Wolontariat

Fundacja realizuje swoje cele również poprzez organizację wolontariatu. Jeśli jesteś zainteresowany tego rodzaju współpracą, skontaktuj się z nami.

Świeckość

Świeckość

„Kościół Powinien być oddzielony od państwa, nie wolno mu zajmować się kształceniem młodzieży. Naród powinien być panem własnego losu i jego prawa powinny być nadrzędne wobec kościoła. Żadna religia nie może im przeczyć odwołując...

Antyklerykalizm

Antyklerykalizm

Antyklerykalizm jest ideologią społeczno-polityczną przeciwstawną do klerykalizmu, krytyczną wobec przywilejów lub władzy kleru w przestrzeni publicznej poza miejscami kultu. Podstawą antyklerykalizmu jest sprzeciw wobec niektórych przejawów działalności duchowieństwa, a szerzej instytucji wyznaniowych i religijnych. Niezgoda na wpływ tych...

Ateizm

Ateizm

Jeśli powiem, że gdzieś tam, między Marsem i Jowiszem krąży po orbicie okołosłonecznej Niewidzialny Różowy Jednorożec, i choć absolutnie nikt nie potrafi udowodnić, że to twierdzenie jest nieprawdziwe, to jednak słusznie zostanę wyśmiany za nonsensowność takiego twierdzenia. Gdyby...

Sens

Sens

"Rozsądkowe myślenie jest jedynym źródłem prawdy które posiadamy. Pewnym jest zatem wszystko, co rozsądek jasno i wyraźnie widzi." - Kartezjusz

LISTY DO FUNDACJI

2017-02-03

Z szacunku do Was katolicy, do Waszej większości, do Waszej wiary

(jak daleko bym nie była od pojęcia tego, na co Wam ona) i tradycji, w której sama byłam chowana czasem/zwykle milczę, ale to trudne milczenie, bo odbywa się kosztem komfortu moich dzieci. I tak zdarza mi się słyszeć, że jestem wojującą ateistką. Z szacunku do Was, do Waszej modlitwy, mimo że w świeckiej szkole nie powinno być na nią miejsca, wstaję kiedy się modlicie i wstają też moje dzieci, które biorą udział w jasełkach. Już piszę, dlaczego w ogóle wyrażam na to zgodę... W przedszkolu m.in. dlatego, że nie jestem o nią nawet pytana. Moje dziecko, które nie uczęszcza na religię, dostaje rolę do nauczenia się i już. Ten powód nie jest wystarczający – mogłabym przecież sprawę oprotestować, prawda? Co więcej - w placówce, do której moje dzieci uczęszczają, ten protest byłby przyjęty i pewnie moje dziecko nie spotkałoby się z tego powodu z ostracyzmem ze strony nauczycieli. Ale jest też drugi, mocny powód. W przedszkolu i szkole organizowane są dwa-trzy przedstawienia w ciągu roku. Przygotowania do nich zajmują około miesiąca. Co miałyby innego robić moje dzieci, kiedy cała klasa wraz z wychowawcą szlifuje role? Udział w spektaklach, czyli praca grupowa przy ich przygotowaniu, przyzwyczajanie się do publicznych wystąpień, praca nad dykcją, emisją głosu, ćwiczenie umiejętności wokalnych, itp. I w końcu… sam teatr, sztuka, którą każde z dzieci powinno z rówieśnikami współtworzyć to bardzo ważna część edukacji szkolnej. Miałabym im kazać przyglądać się w milczeniu? Wyjść? Czytać książkę u pani pedagog jak robią podczas trwania lekcji religii? Hm… swoją drogą, z tym opisem, czym te jasełka dla wszystkich dzieci są, poszłam za daleko. Moje starsze dziecko dostaje nieme role, żeby potem w domu odgrywać mi spektakl, znając cały tekst przedstawienia (to wiele mówi o czasie, który na jego przygotowanie szkoła przeznacza) – będąc Józefem, trzema królami, Maryją, itd. Ale nic to… jeszcze te jasełka mogą być. Mogę uznać, że uczestnicząc w nich, poznają religię swoich kolegów, czy raczej – gwoli ścisłości – rodziców ich kolegów (moje dzieci też nie są ateistami, są dziećmi ateistów; swoją drogę same wybiorą). Tutaj wtrącę tylko prośbę do Was katolików o próbę odwrócenia sytuacji, o prosty eksperyment myślowy. Kieruję ją do Was - którzy mówicie, że do ateistów nic nie macie i szanujecie każde wyznanie, do katolików, którzy zadajecie mi pytanie (bez zadarcia głosu na końcu, czyli takie, które de facto pytaniem w ogóle nie jest): “Ale przecież ci to nie przeszkadza – ta religia i te jasełka w szkole (?)” - i tu ten pytajnik, którego nie ma, ale jest za to mocne oczekiwanie, że powiem – “Nie, mam na to luz”. Wyobraźmy sobie, że każdego roku, będąc ateistką, dostaję cały miesiąc na przygotowywanie spektaklu z Waszymi dziećmi, przedstawienie, które mówi o tym jak powstał i funkcjonuje świat bez boga, bo go nie ma, bo ja w niego nie wierzę, bo takie jest moje przekonanie. I Wasze dzieci, zamiast mówić o Jezusie, który przyszedł odkupić świat z grzechu, mówią – pięknie gestykulując czy śpiewając pieśni – że boga nie ma, że istnieje moralność, bo to ludzie ją “robią” bez żadnego, wymyślonego boga, że mamy tylko jedno życie i tylko jedną szansę na bycie okej – nie dla nagrody w niebie, bo nieba nie ma, bo ja w niego nie wierzę – a dlatego, że warto być w porządku i już. Osobom, które się nad tym zastanowiły dziękuję za wzięcie udziału w moim eksperymencie.

Podobne prośby o wyobrażenie sobie (wczucie się, empatię) mogłabym mnożyć... “Przeszkadza ci krzyż w szkole??” - Nie, mam na niego luz. Powieśmy tylko obok niego np. głowę złotego cielca albo potwora spaghetti. Żartami (które dodatkowo mogłyby być odczytane jako złośliwość) nie chcę kończyć mojej długiej wypowiedzi, bo uwierzcie mi, że wcale nie bawi mnie, że wręcz boli patrzenie na jasełkach jak moje dzieci, które w nich uczestniczą, a potem słuchają CZYTANIA PISMA ŚWIĘTEGO PRZEZ KSIĘDZA I MODLITW KOLEGÓW Z WYCHOWAWCAMI*, szukają nas, swoich rodziców wzrokiem, żeby być razem, w mniejszości, ale nie samemu! w tym wydarzeniu, które powinno mieć miejsce w kościele, katechetce, na ulicy, w Waszych domach, wszędzie, gdzie chcecie katolicy, ale nie w świeckiej szkole! *Wytłuściłam, bo tutaj granice szacunku do osób, które katolikami nie są, zostały przekroczone. Z dyrekcją rozmawiałam - rozumie, obiecuje nie dopuścić do podobnych sytuacji. Wierzę, że nie dopuści, bo wierzę w człowieka.

Agnorszka Bloska